Przed Chemikiem a właściwiej przed jego nowym szkoleniowcem ciężkie zadanie. Jeszcze w poprzedniej rundzie a nawet kilka tygodni temu dla zespołu z Polic pojedynek przeciwko Jedynce Aleksandrów Łódzki byłby niczym innym jak 'tylko' kolejnym ligowym starciem o punkty. Tym razem będzie inaczej.
Po tornadzie jakie przeszło przez klub w ostatnich tygodniach oraz zmianie na stanowisku pierwszego trenera po wielu latach drużyna musi mocno popracować nad zaufaniem wiernych kibiców, a przecież tych w Policach nie brakuje. Musi, bo roszady w składzie oraz sztabie szkoleniowym wzbudziły sporo kontrowersji i niepewności o dalsze losy klubu. Ten znacznie i szybko zmienił swoje oblicze z miejscowego, skromnego i niemal rodzinnego aczkolwiek ambitnego stowarzyszenia piłki siatkowej w odważny, coraz bardziej komercyjny i sięgający celami krajowej czołówki. Czy tak szybka zmiana strategii w budowaniu zespołu na miarę PlusLigi się uda? Na pewno na to pytanie nie odpowiemy dziś ani jutro a spotkanie z Jedynką w Aleksandrowie Łódzkim nie rozwieje wątpliwości ani też nie potwierdzi słuszności obranej drogi.
Chemik Police w poniedziałek oficjalnie ogłosił, że po siedmiu latach w klubie, zwolniony został trener Mariusz Bujek. Nowym trenerem Chemika został dotychczasowy asystent Piotr Sobolewski.
Jakie były przyczyny pożegnania się z trenerem, który pracował w Chemiku przez siedem lat?
- Pan Bujek odcisnął piętno na polickiej siatkówce, ale przyszedł czas na zmiany - mówił na wczorajszej konferencji prasowej prezes Adam Kulbiej. - Uznaliśmy, że obecnie panujące stosunki na linii trener-zawodniczki, nie gwarantują osiągnięcia celu, jakim jest awans do ekstraklasy. Chodzi przede wszystkim o kwestie mentalne. Zawodniczki mają większe możliwości niż to co aktualnie pokazują. Trener nie umie wykrzesać z zespołu woli zwyciężania. Zapewniam, że nasza decyzja nie była pochopna. Zastanawialiśmy się nad nią od dłuższego czasu
Mariusz Bujek nie jest już trenerem pierwszoligowego Chemika Police. Jest to nieoficjalna informacja, o której pisze dzisiejszy Głos Szczeciński. O tej decyzji mogła zadecydować sobotnia porażka z liderem, Legionovią Legionowo we własnej hali. Policzanki mimo prowadzenia 2:0 uległy przyjezdnym 2:3. Do zespołu w przerwie świątecznej dołączyły cztery nowe zawodniczki, o czym pisaliśmy na łamach portalu Ligowiec.net. Źółto-zielone mają w tym sezonie wywalczyć awans. Po sobotniej porażce zajmują one trzecie miejsce w ligowej tabeli, które daje im miejsce w fazie play-off w walce o ekstraklasę.
Kibice nie tylko w Policach, Szczecinie czy podwarszawskim Legionowie spodziewali się wiele po meczu na szczycie pomiędzy ambitnym Chemikiem a zdecydowanym liderem rozgrywek - Legionovią.
Jak się okazało spotkanie nie zawiodło i rozstrzygnęło się tak jak przewidywano, a zatem w pięciu setach. Przebieg pierwszej odsłony widowiska za to zaskoczył z pewnością wszystkich. To, że policzanki mają kilka asów w rękawie w postaci znakomicie zagrywających zawodniczek jest wiedzą dość powszechną, ale że są w stanie z nich korzystać tak skutecznie w kolejnym meczu z rzędu i to przeciwko tak wymagającemu rywalowi mogło zaskoczyć. Chemik właśnie dzięki świetnej zagrywce, skupieniu i konsekwencji dosłownie zmiótł rywala z parkietu wygrywając do 11. Taka wygrana w pierwszym secie niewiele jednak musi znaczyć w spotkaniu mocnych siatkarskich ekip.
Przynajmniej w części siatkarkom polickiego Chemika udało się zmazać plamę z ubiegłego tygodnia. Podopieczne Mariusza Bujka wygrały w Warszawie z tamtejszą Spartą, dziewiątym zespołem ligi, 3:0.
Do zwycięstwa swoją ekipę poprowadziła, zresztą nie pierwszy już raz w tym sezonie, Ewa Kwiatkowska. Swoją atomową zagrywką regularnie zdobywała punkty seriami, a w trakcie tych najlepszych Chemik zyskiwał nawet 6 punktów. Tak było zarówno w pierwszym jak i drugim secie. Dysponująca równie wielką siłą w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła Tamara Kaliszuka także dołożyła swoje, dzięki czemu PSPS wygrał dwie pierwsze partie pewnie, bo oddając rywalkom tylko po 17 oczek. W trzeciej warszawianki postawiły nieco trudniejsze warunki ale w ostatecznym rozrachunku niewiele to zmieniło. Chemik w końcówce seta pokazał, która drużyna to czołówka tegorocznej pierwszoligowej klasyfikacji dokładając kilka efektownych punktów na 25:21. Dzięki wygranej policzanki umocniły swoją pozycję w tabeli i w dobrych humorach będą przygotowywać się do starcia na szczycie z Legionovią we własnej hali.
 Nie tak miało wyglądać spotkanie Chemika Police z AZS Politechniką Radom. Co prawda pierwszy set sobotniego spotkania zakończył się kompletnym zdemolowaniem przyjezdnych 25-11, jednak później rywalki wyciągnęły wnioski i po zaciętym spotkaniu wygrały 2:3.
Mimo wysiłków Ewy Kwiatkowskiej Chemik przegrał w tie-breaku
W drugim tegorocznym meczu I. Ligi Siatkówki Kobiet, wicelider rozgrywek Chemik Police zmierzy się na własnym parkiecie z piątą w tabeli ekipą AZS Politechnika Radom. Po zimowych transferach, dużą niewiadomą była forma podopiecznych Mariusza Bujka. Tydzień temu policzanki pewnie wygrały w Trzebnicy z Gaudią 3:0, jednak teraz czeka je trudniejsze zadanie. Zespół z Trzebnicy to outsider rozgrywek, natomiast Politechnika Radom to zespół, który spisuje się o wiele lepiej. - Aspirują do czwórki i chcą tam się znaleźć. W składzie mają kilka dobrych zawodniczek. Gra uzależniona jest od dobrej wystawy Kasi Ciesielskiej, którą przez 6 lat prowadziłem w Policach i wiem, że potrafi dobrze rozrzucić piłki. Jest tam kilka innych fajnych dziewczyn, ale generalnie myślę, że obawiają się występu w Policach - mówi Gazecie Wyborczej trener Chemika. Radomianki nie mają najczęściej szans z zespołami z czołówki, choć przegrywają po walce, ale za to zdobywają punkty w prawie wszystkich pozostałych meczach, dzięki czemu plasują się na dość wysokiej pozycji.
W pierwszym tegorocznym spotkaniu pierwszej ligi siatkówki kobiet, Chemik Police pewnie pokonał w Trzebnicy tamtejszą Gaudię 3:0 (w setach 25:17, 25:18 i 25:14). Przed tym spotkanie oba zespoły znajdowały się po przeciwnych stronach ligowej tabeli. Chemik przerwę zimową spędził na pozycji wicelidera, natomiast Gaudia od dłuższego czasu okupuje ostatnią lokatę. Na papierze faworytem tego spotkania były policzanki i od samego początku spotkania z tej roli wywiązywały się znakomicie. Już w pierwszym secie podopieczne Mariusza Bujka nie dały rywalkom szans i systematycznie, z minuty na minutę powiększały prowadzenie i wygrały 25:17.
|
|
|