Szczypiorniści Sandra Spa Pogoni zakończyli rok 2019 we własnej hali pewnym zwycięstwem 22:19 nad Energą MKS-em Kalisz. O wyniku końcowym zdecydowała druga część, w której rywale totalnie nie potrafili znaleźć sposobu na obronę i bramkarza Portowców, Mateusza Gawrysia. - Ten mecz był spotkaniem nieskuteczności. Zarówno kaliszanie, jak i my, nie mogliśmy się wstrzelić - powiedział tuż po końcowej syrenie Dawid Krysiak. - Tylko się cieszyć, że ma się takich bramkarzy. - dodał skrzydłowy. Więcej w materiale poniżej.
Sandra Spa Pogoń Szczecin lubi grać w hali przy ul. Twardowskiego 12b. Na tym obiekcie Portowcy nie zdołali zatrzymać jedynie potentatów z Płocka i Kielc. Przegrana padła również w starciu z NMC Górnikiem Zabrze, choć wcale nie musiało. Tym razem gospodarze nie pozwolili gościom rozwinąć skrzydeł. Trzeba jednak oddać fakt, że goście przyjechali mocno osłabieni. Z drugiej stronie, nie w pełni dysponowany był jedyny obrotowy, Arkadiusz Bosy. Tym cenniejszy jest sukces Pogoni, do którego spory udział wniósł m.in. Paweł Krupa (na zdj. obok).
Urodzony w Nowogardzie, wychowanek CKS SMS Szczecin prawoskrzydłowy Dawid Fedeńczak został powołany do Reprezentacji Polski 'B' na towarzyskie spotkania z Algierią.
Dla popularnego Ferdka to już drugie takie wyróżnienie w swojej zawodowej karierze. Poprzednio rok temu w trybie awaryjnym również w grudniu uczestniczył w towarzyskich potyczkach z Litwą. Michał Skórski trener Reprezentacji postanowił zaufać prawoskrzydłowemu Sandra SPA Pogoni. Za zawodnikiem jak na razie najlepsza runda w karierze w której zdobył 36 bramek. Najlepszy jak to do tej występ zaliczył z Gwardią Opole rzucając 6 bramek.
Na inaugurację rundy rewanżowej szczypiorniści Sandra SPA Pogoni pokonali brązowego medalistę Mistrzostw Polski KPR Gwardią Opole. Kapitalne zwycięstwo 26 - 23 (13 - 8) zostało okupione dwoma poważnymi urazami. W pierwszej połowie kontuzji ulegli obrotowi Adam Wąsowski, a chwilę później Arkadiusz Bosy.
Szczypiorniści Sandra SPA Pogoni oraz Gwardii Opole do spotkania przystępowali podrażnieni porażkami na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek. O ile brak zwycięstwa z Górnikiem przy Twardowskiego wielkiej sensacji nie stanowił to przegrana Gwardii w Mielcu już tak. W spotkanie lepiej weszli gospodarze, którzy po bramkach skrzydłowych Dawida Krysiaka i Wojciecha Jedziniaka prowadzili 2 - 0. Cieszyć można bramka zwłaszcza tego drugiego, tą i kolejne bramki mógł dedykować narodzonemu w poniedziałek synowi Jakubowi. W kolejnych minutach obydwie drużyny postawili na bardzo mocną grę w obronie. Podczas jednego ze starć w defensywie groźnie wyglądającej kontuzji kolana nabawił się Adam Wąsowski, a chwilę później za palec złapał się Arkadiusz Bosy i dołączył do karetki, która zmierzała w kierunku szpitala. Z konieczności na kole występował uniwersalny Paweł Krupa. Urazy nie przeszkodziły szczecinianom kontrolować gry, a wielka w tym zasługa Antona Terekhova, który raz po raz zatrzymał nawet najskuteczniejszego zawodnika ligi Patryka Mauera. Do przerwy Sandra SPA Pogoń prowadziła 13- 8.
Na trzech zwycięstwach z rzędu i siódmym miejscu Sandra Spa Pogoń skończyła pierwszą rundę w PGNiG Superlidze Mężczyzn. W sobotnie popołudnie (30 listopada) Portowcy blisko byli sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie przegrali z Górnikiem 26:31.
- Chcieliśmy, że ta hala była niezdobyta - powiedział po spotkaniu Paweł Krupa. Poproszony przez nas o ocenę tej części sezonu stwierdził: - Na razie jest dobrze, chociaż te 3 punkty przewagi to tak naprawdę tylko jeden mecz.
Nie doszło do niespodzianki wielkiego kalibru, bo za taką należałoby uznać zwycięstwo Sandra Spa Pogoni Szczecin nad trzecim w tabeli NMC Górnikiem Zabrze. Ostatecznie to zespół ze Śląska wywiózł z Grodu Gryfa komplet punktów. Dla nich był to już ósmy sukces z rzędu. Ostatni raz przegrali w Płocku z tamtejszą Orlen Wisłą. Portowcy długo jednak naprzykrzali się rywalom. Pękli dopiero w końcówce, choć mogli i powinni wygrać te zawody. Do przerwy prowadzili 13:11.
Stało się. To już seria, piękna seria wygranych Sandra Spa Pogoni Szczecin w rozgrywkach PGNiG Superligi Mężczyzn. Tym razem, w 12. kolejce, ekipa z Grodu Gryfa ograła na wyjeździe Grupę Azoty Tarnów. Skończyło się bardzo wysokim rezultatem, bo aż 28:22. Trzeba przyznać, że od samego początku, od pierwszego gwizdka inicjatywa należała do ekipy przyjezdnej. Beniaminka należało się obawiać, ale jak pokazały boiskowe wydarzenia, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Po zwycięstwie Portowcy wrócili na siódmą lokatę, którą na chwilę stracili na rzecz Torus Wybrzeża Gdańsk. Ważny sukces, bo teraz seria arcytrudnych spotkań przed graczami Rafała Białego.
Mecz Sandra Spa Pogoni Szczecin w Tarnowie z Grupą Azoty zamknie nam 12. kolejkę zmagań w PGNiG Superlidze Mężczyzn. Portowcy staną przed ogromną szansą: mogą zdobyć 3 punkty, będzie to dla nich 3 zwycięstwo na wyjeździe, przy ewentualnej wygranej trudna końcówka roku (pojedynki z Górnikiem Zabrze, Gwardią Opole, PGE VIVE Kielce i Orlenem Wisłą Płock) nie będzie problemem i przede wszystkim nie zamknie drogi do wejścia do czołowej ósemki w rozgrywkach.
|
|