Po ostatniej porażce Zagłębia w Sosnowcu z Rekordem Bielsko-Biała 0:4, podobno kibice znad Brynicy odwiedzili swoich piłkarzy w szatni i zagrozili, że zrobią im krzywdę, jak będą źle grali i może dlatego na początku meczu na Stołczyńskiej inicjatywa należała do gości. Po kwadransie miejscowi zaczęli przeważać i w 15. minucie strzał Korta został zablokowany, a dobitka Ciechanowskiego trafiła w poprzeczkę. Pięć minut później centrostrzał Korta - z powodu porywistego wiatru, który odczuwalny był przez pełne 90 minut - trafił w zewnętrzną część poprzeczki.
W 26. minucie po podobnym centrostrzale Ciechanowskiego, interweniował Mateusz Kabała i skończyło się kornerem, choć piłka nie zmierzała chyba w światło bramki. Trzy minuty potem, po świetnej akcji Woźniaka z Tkaczukiem, Lebedyński główkował w poprzeczkę. Po pięciu minutach na chwilę przebudzili się Sosnowiczanie i najpierw Klon obronił strzał Sobczaka, ale po chwili po rzucie rożnym i zamieszaniu, Gogół z 12 metrów strzelił w okienko krótkiego rogu i Zagłębie objęło prowadzenie.
Skolwinianie długo nie mogli znaleźć odpowiedzi i dopiero po przerwie pierwszą okazję do wyrównania mieli w 51. minucie, lecz Rogala główkował tuż obok słupka. Tuzin minut później, gdy sosnowieckiego golkipera nie było w bramce po interwencji na przedpolu, z linii pola karnego strzelał Ropski, lecz piłkę sprzed bramki wybił głową Kacper Mironowicz. Chwilę później zablokowany został Woźniak. Na dwadzieścia minut przed końcem doszło do zmian, które przesądziły o końcowym wyniku, a Obst oraz Aftyka wnieśli sporo ożywienia do gry. W 72. minucie Aftyka pięknie wrzucił piłkę w pole bramkowe, a Ropski z najbliższej odległości doprowadził do wyrównania. W 79. minucie Lebedyński atakowany przez kilku rywali uderzył niezbyt czysto i piłka minęła słupek. Trzy minuty później Obst po krótkim rajdzie dośrodkował, a Ropski z pola karnego ustalił ostateczny rezultat, choć tuż przed 90. minutą goście mieli jeszcze dwie szanse, by doprowadzić do remisu, ale najpierw Gogół został zablokowany, a strzał Jewgienija Szykawki obronił Klon. Wspomniany strzelający Białorusin występował m.in. w ekstraklasowej Koronie Kielce, a dodajmy że obroną przyjezdnych dyrygował jako stoper i kapitan długoletni Portowiec Mateusz Matras. W roli telewizyjnego komentatora na Skolwinie wystąpił zaś były szkoleniowiec Świtu Piotr Klepczarek, który od niedawna jest selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 15. |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||