Sędzia antybohaterem
W środę, 20 maja 2009 na boisku w Dobrej Szczecińskiej rozegrany został mecz 24. kolejki szczecińskiej ligi okręgowej, pomiędzy miejscowym Erhle a drużyną LKS Mewa Resko. Spotkania te na długo pozostanie w pamięci działaczy, piłkarzy a także kibiców z Reska.
Od samego początku mecz był bardzo wyrównany. Obie drużyny dość często gościły na polu karnym przeciwnika, ale nie potrafiły strzelić bramki. Około 25 minuty sztuka ta udała się piłkarzom Mewy. Do ładnego, prostopadłego podania wyszedł Łukasz Grygiel, minął bramkarza, strzelił i … trafił w słupek. Piłka jednak wróciła pod jego nogi i tej okazji już nie zmarnował. Piłkarze z Reska cieszyli się prowadzeniem niecałe dziesięć minut. W polu karnym Mewy piłkę przypadkowo ręką dotknął Piotr Ziemski, a podyktowanego przez „głównego aktora spektaklu” p.Nawojskiego karnego pewnie wykorzystał piłkarz gospodarzy.
Około 40 minuty powinno być już 1:2. Po dośrodkowaniu Czyża z lewej strony piłkę głową do bramki skierował Grygiel. W momencie gdy zawodnicy Ehrle wyjmowali już piłkę siatki, chcąc rozpocząć grę sędzia… odgwizdał rzut wolny, za faul napastnika Reska na obrońcy gospodarzy. W 70 minucie spotkania Mewa znów strzeliła bramkę, niestety Czyż dobijając strzał Cytowicza znajdował się na pozycji spalonej.
Prawdziwe „emocje” zaczęły się jednak dopiero w 80 minucie spotkania. Sędzia Nawojski nie mając już sił biegać po boisku odgwizdywał przewinienia obydwu drużyn będąc bardzo daleko od akcji. W 89 minucie sędzia pokazał, że dolicza dwie dodatkowe minuty. Następnie w 92 minucie doliczył dwie kolejne. To w nich właśnie padła zwycięska bramka dla Ehrle. Najpierw po rzucie wolnym wykonywanym przez gospodarzy sędzia boczny wskazał „piątkę”. Sędzia główny nie zgodził się jednak z tą decyzją i wskazał na narożnik boiska. Piłkę wrzuconą w pole karne uderzył obrońca Ehrle, ale niestety nie trafił w bramkę. Ku zdziwieniu wszystkich, sędzia jednak wskazał znów na róg. Kolejna piłka w pole karne, obrońca gospodarzy „ściąga” Michała Żurawika do parteru i głową strzela bramkę. W tym momencie nerwy zawodników Mewy puszczają i sędzia nie panując nad zawodnikami usuwa ich z boiska mówiąc „wyp…dalaj”. Cały ten anty-futbol spowodowany był nieudolnością obsady sędziowskiej. W pierwszej połowi pozwalali oni na przepychanki i kłótnie w drużynie Ehrle, nie reagując na ich chamski zachowanie wobec piłkarzy Mewy oraz sędziów. Pan Nawojski wykazał się nieznajomością przepisów piłkarskich twierdząc, że „ten kto ma piłkę wznawia grę” oraz”rzut wolny wykonujemy z miejsca, gdzie zawodnik złapał piłkę”. Remis w tym meczu byłby bardzo sprawiedliwym wynikiem, jednak słowa sędziego po zakończeniu meczu, skierowane do prezesa i kierownika zespołu przyjezdnego - „Panowie, oni musieli wygrać” mówią same za siebie. Tutaj nasuwa się pytanie, dlaczego ZZPN nie wysyła swoich obserwatorów na takie mecze i dlaczego tacy sędziowie mają jeszcze prawo bytu w piłce nożnej. Pan Nawojki powinien sam zrezygnować z „kariery” sędziego, po to aby więcej nie hańbić swojego nazwiska. Szkoda, że nawet w takich ligach dzieją się takie rzeczy, jednak jak widać, duch sportowej rywalizacji umarł wraz z nadejściem sport-biznesu.
�r�d�o: www.lksmewaresko.pl
relacjďż˝ dodaďż˝: Tichan |
|