ligowiec.net strona główna
redaktor dyżurny:
paulinus
Koniec pięknego balu i nadziei - czyli kilka gorzkich słów o KPS
W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami wielu głośnych wydarzeń dotyczących Stoczni Szczecin. Z początku głośne transfery, wielka promocyjna pompa, która nakręciła dobrą atmosferę wokół tego projektu. Pod sam koniec zaś już tylko z boku mogliśmy przyglądać się nowym doniesieniom mówiącym, że klub idzie na dno. Mimo początkowych spekulacji, większość z nas wierzyła, ze to tylko chwilowe problemy. Niestety z każdym dniem było tylko gorzej. W zeszłym tygodniu zgasła wszelka nadzieja. Szczecin znika z siatkarskiej mapy Polski. Zamiast relacji z kolejnego meczu zmuszony jestem zaprosić Was na mój felieton związany z tymi wydarzeniami. Choć chciałbym inaczej, będzie on równie gorzki jak poranna mocna kawa.
Analizując to co wydarzyło się ostatnimi czasy w szczecińskim środowisku siatkarskim aż ciśnie się na usta cytat z Wesela Wyspiańskiego: „ Miałeś, chamie, złoty róg,miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie,róg huka po lesie,ostał ci się ino sznur” . Szansa na to by w Szczecinie powstał projekt, który będzie odnosił sukcesy i stanie się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek sportowych w Polsce była niepowtarzalna. Z początku mogło się wydawać, że przesłanki ku temu są prawdziwe a okręt o nazwie „Stocznia” będzie przynosił chlubę miastu i ludziom zaangażowanym w jego byt. Następna taka okazja może się już nie pojawić przez długie lata, o czym wspominał w emocjonalnym wywiadzie trener szczecińskiego zespołu - Michał Mieszko Gogol. Mając łzy w oczach, wypowiadał się o zaprzepaszczonych możliwościach jakie mogły towarzyszyć temu przedsięwzięciu. Trudno się z nim nie zgodzić bo na chwilę obecną została tylko spalona ziemia. Ciężko uwierzyć, że ktoś zdecyduje się by ponownie wskrzesić idee wielkiej siatkówki w naszym mieście. Próżno teraz szukać inwestora, który będzie na tyle odważny, by ufundować nową stępkę i przyspawać do niej najlepsze możliwe elementy. Jeszcze w maju bieżącego roku gdy Espadon zmienił nazwę na Stocznia byłem mocno zdziwiony. Zadawałem sobie pytania w stylu '' Jak to? Tak szybko stać zakłady produkcyjne by dać tak duże nakłady pieniężne”. Ale nazwiska takie jak Kurek czy Kazijski mocno zamazały mi obraz rzeczywistości. Wszystko fajnie opakowane, dobre materiały promocyjne. W dodatku tak jak wspominał były już kapitan Stoczni Łukasz Żygadło : „gwiazdy nam sprzyjały”. Złoty medal mistrzostw świata oznaczał jedno - w końcu w Szczecinie na stałe będziemy mieli okazję oglądać prawdziwych czempionów. Najlepszy zawodnik poprzednich mistrzostw świata, czyli Bartosz Kurek był fenomenalnym chwytem marketingowym by przyciągnąć ludzi. Przyznaję, że pod wpływem tak znanych nazwisk oraz świetnej atmosfery, z duża większą chęcią zacząłem uczęszczać na mecze Stoczni aniżeli w poprzednich sezonach .Coś nowego pojawiło się w Szczecinie. Podejrzewam, że takimi motywami nie tylko ja kierowałem się decydując się na wycieczkę do hali przy ulicy Szefera. Miłośnicy sportu w naszym mieście są spragnieni sukcesów i emocji, które towarzyszą zwycięstwom. Najlepszym przykładem jest fakt, jak szybko kibice szczecińscy zaadoptowali zespół Chemika Police i cieszyli się osiągnięciami dziewczyn, które de facto przecież odnosiły sukcesy na rzecz innego miasta. Kolejnym przykładem są mecze futsalowej Pogoni. Gdy klub walczył o mistrzostwo, Netto Arenę potrafiło odwiedzić prawie 5000 osób. A przecież futsal to mało popularny sport drużynowy w Polsce, jeśli chodzi o oglądalność. Obecnie mimo tylu klubów reprezentujących Gród Gryfa w najwyższych klasach rozgrywkowych, próżno szukać tłumów na trybunach. Główna miejska arena świeci pustkami. Dlatego zapowiedzi zarządu Stoczni dały taką nadzieję ludziom, że w końcu oprócz Pogoni Szczecin powstanie zespół, z którym będzie można się mocno identyfikować. Sukces jest najlepszym katalizatorem emocji oraz powodem by uczestniczyć w wydarzeniach sportowych. W Szczecinie jedynie piłkarska Pogoń ma dużą siłę oddziaływania na świadomość ludzi, a co za tym idzie na chęć kibicowania jej nie tylko z fotela przed telewizorem. Wynika to przede wszystkim z racji pięknej tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie oraz bycia uznaną marką nie tylko w regionie. KPS Stocznia była powiewem świeżości i dawała taką nadzieję, że nawet sceptykom tego przedsięwzięcia było z początku ciężko znaleźć argumenty przeciw. Uważam, że abstrahując od tego kto zawinił czy Stocznia SA czy włodarze klubu, to zespół został źle zbudowany. Bardzo podobało mi się, iż do Szczecina zawitali tacy gracze, o których mogliśmy do niedawna pomarzyć. Jednak z perspektywy czasu sądzę, że najlepszym rozwiązaniem było zbudowanie kadry na młodych, zdolnych graczach plus dwóch trzech doświadczonych. Zespół został złożony w większości z wiekowych już graczy a to pociągałoby za sobą prędzej czy później konieczność rewolucji w składzie. Pierwszy sygnał, że klub może upaść dostałem około dwa tygodnie przed tym jak światło dzienne ujrzały informacje o rzekomych wówczas problemach z wypłaceniem pensji. W prywatnej rozmowie usłyszałem od znajomego : „ nie wierz im, to wszystko jebnie zaraz, Stocznia nie ma w ogóle gotówki” . Od tej pory coraz bardziej sceptycznie podchodziłem do tego, gdyż był on wiarygodnym źródłem informacji. W najczarniejszym scenariuszu nie przewidziałbym, że tuż przed świętami będę pisał tekst pożegnalny. Spodziewałem się problemów dopiero w przyszłym sezonie, gdyby trzeba było wypłacić ewentualne zaległe premie w ramach osiągniętego medalu. Łudziłem się się do końca, że uda się wyprostować na tyle ta chorą sytuacje, iż klub dogra jakoś ten sezon. Pożegnalny, jak się okazało mecz z Treflem dawał do zrozumienia, że to będzie raczej koniec pięknego balu. Przez ostanie kilka lat uczestniczyłem w wielu wydarzeniach sportowych ale to czego byłem świadkiem na tamtym meczu na zawsze zapadnie mi w pamięć. Łzy trenerów, działaczy oraz samych siatkarzy. Pożegnania z kibicami były jasnym sygnałem, że klub idzie na dno. Na kilki dni przed oświadczeniem zawierającym komunikat o wycofaniu się klubu, głośno mówiło się za kulisami, że orkiestra pomimo kłopotów będzie grać na tym okręcie do ostatniego meczu sezonu. Sytuacja okazała się na tyle krytyczna, że żadne szalupy ratownicze nie były w stanie pomóc w tej sprawie. Każdy zadaje sobie teraz pytanie jak do tego mogło dojść. Odnoszę wrażenie, że negocjacje ze sponsorem tytularnym musiały być podobne do sceny z kultowej komedii Barei pt. „Miś”. Prezes KS Tęcza, czyli Ryszard Ochódzki ustalał w niej z Hochwanderem szczegóły dotyczące całej inwestycji w tytułowego misia. Dialog wyglądał następująco: Ochódzki: Powiedz mi, po co jest ten miś? Hochwander: Właśnie po co? Ochódzki: Otóż to, nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji - który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu, i co się wtedy zrobi? Hochwander: Protokół zniszczenia. Trudno nie znaleźć w tej rozmowie analogii do sytuacji jaka się wydarzyła ostatnio. Okazuje się, że Stocznia Szczecińska SA została sponsorem tytularnym tylko po to by pokazać się propagandowo na zasadzie: Patrzcie! Jesteśmy silni i stać nas w dodatku na to aby stworzyć wielki projekt sportowy. Klub siatkarski na chwilę obecną jest w stanie kompletnego rozkładu i agonii, a oświadczenie o końcu zostało podpisane przez prezesa Markiewicza tydzień temu. W najbliższym czasie zamiast dobrego widowiska sportowego z udziałem siatkarzy, będziemy raczej świadkami zawodów we wzajemnym obrzucaniu się błotem między Stocznią SA, a działaczami klubu. Zapewne miasto również dołączy do tego spektaklu. Moim zdaniem przyjdzie czas na znalezienie winnych i ich rozliczenie za spowodowane szkody. Komuś się na pewno oberwie. Ale stan faktyczny wygląda następująco: klubu już nie ma, pozostaną tylko gorzkie wspomnienia, a szansa na to by silny klub siatkarski dumnie reprezentował miasto została stracona na długie lata. Każdy stracił na tym wizerunkowo, zwłaszcza samo miasto Szczecin. Bo to właśnie miasto długo będzie kojarzone w Polsce z tym co miało miejsce w ostatnim czasie. Tak spektakularnego upadku projektu sportowego zbudowanego na szumnych wielkich zapowiedziach próżno szukać w ostatnich latach. Taki mamy efekt końcowy tej ponoć wystawnej imprezy....żal tylko wszystkich ludzi, którzy zaufali tej wizji.
autor: yodastars

data dodania: 2018-12-20 13:06:55
liczba wyświetleń: 1561
 

multimedia
najnowsze multimedia








co ? gdzie ? kiedy ?
poprzedni kwiecień 2019 nastepny
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
dzisiejsze newsy
 
top komentarze
newsy:
2 » Pary barażowe B-klasy
2 » Wojciech Polakowski i J »
1 » Chabowski i Nowicki na  »
1 » Słowo przeciw słowu
mecze:
43 » Pomorzanin Nowogard-Błę »
39 » Darłovia Darłowo-Korona »
30 » Orzeł Wałcz-Hutnik Szcz »
28 » Gavia Choszczno-Jeziora »
21 » Sokół Pyrzyce-Dąb Dębno
18 » Gwardia Koszalin-KKS Wł »
18 » Prawobrzeże Świnoujście »
17 » Sława Sławno-Jedność-Ik »
16 » Lech Czaplinek-Błonie B »
15 » Czcibor Cedynia-Stal Li »
aktualnie na portalu
zalogowanych: 1
Zagadka
gości: 702
statystyki portalu
• drużyn: 2770
• imprez: 115048
• newsów: 71476
• użytkowników: 69831
• komentarzy: 1069082
• zdjęć: 768045
• relacji: 37784
Najwiďż˝kszy Skateshop w Szczecinie.


widzisz błąd na stronie - zgłoś go nam
© 2006-2019 - by ligowiec team
Polityka Cookies