|
Propagandziści z Ligowca Jak ten czas szybko leci, to już minęło 5 latek? Czy wypada z okazji takiego jubileuszu napić się z 5-latkiem, czy może właściwszym byłoby poczekać z toastem do pełnoletności, więc jeszcze przez trzynaście wiosen...
Bo myślę, że szczeciński internetowy portal sportowy ma przed sobą przyszłość, a jego atutem jest pasja młodych dziennikarzy i informatyków, którzy nie oglądając się za pieniądzem (jakże to rzadkie zjawisko w dzisiejszych czasach), systematycznie wykonują swą mrówczą niekiedy pracę. A informacji i większych materiałów, a także zdjęć, jest w Ligowcu coraz więcej. Często także my, "zawodowi pismacy" posiłkujemy się - z większym lub mniejszym, he he, przyzwoleniem - ligowcowymi newsami. Ale jak się okazuje, nie tylko my, a na potwierdzenie przytoczę anegdotę: zadzwoniłem do jednego z większych (jeśli w ogóle nie największego) zachodniopomorskich związków sportowych z pytaniem o namiary do pewnego klubu, a dyrektor biura... poradził mi wejść na stronę Ligowca.
Jak wspominam swoje pierwsze kontakty z Ligowcem? Bardzo dobrze! Ale szczegółów nie tak bardzo pamiętam. Cóż, latek przybywa i kilogramów, gorzej zaś z włosami i pamięcią... Początki Ligowca kojarzą mi się jednak z tygodnikiem "Pogoń Szczecin" (pamiętacie te czasy, Ptaki odfrunęły...) i spotkaniami w studenckim pubie "Propaganda", gdzie przy płonącym krupniku (nie mam tu na myśli przypalonej zupy, ani nawet w ogóle żadnej zupy!) słuchałem wizji o sportowej witrynie i choć w upojnym widzie potakiwałem rozmówcy, nie bardzo wierzyłem w ich spełnienie... A plany propagandzistów stały się faktem, zaś w moim komputerze strona www.ligowiec.net jest jedną z trzech najczęściej odwiedzanych! autor: Jarosław Maliszewski (dziennikarz Kuriera Szczecińskiego)
data dodania: 2011-10-10 10:17:54 liczba wyświetleń: 1554 |