|
Krzychu miał bombę To było słoneczne popołudnie. W ogródku szczecińskiego Irish Pubu na stole dwie mocne kawy, sok jabłkowy. Przy stole Krzysiek Brylowski, Marcin Paciorek i ja. W pamięci mieliśmy jeszcze wspólną pracę w tygodniku "Pogoń Szczecin". Antoni Ptak zamknął gazetę, a my – młodzi dziennikarze pozostaliśmy z dużym zapałem do pracy. W tygodniku – pod dowództwem Piotra Baranowskiego i właśnie Krzyśka Brylowskiego nauczyliśmy się sporo. Trzeba było coś z tym zrobić i właśnie dlatego spotkaliśmy się w pubie przy kawie – Krzychu powiedział „mam bombę”.Bomba nazywała się "ligowiec.net". Po kilku minutach opowieści o planach i założeniach wiedziałem, że portal będzie hitem. Założenie – pisać o wszystkich wydarzeniach z zachodniopomorskich aren sportowych. Przede wszystkim tych, które nie są odwiedzane przez dziennikarzy gazetowych, radiowych i telewizyjnych. Portal wystartował po kilku tygodniach. Redakcja liczyła około 10 osób. Odpowiadałem za dział lig piłkarskich juniorów. Docelowo stronę mieli współtworzyć użytkownicy, jednak pierwsze miesiące to była praca przy zdobyciu kontaktów w nawet najdalszych zakątkach województwa, zaufania internautów. Dziesiątki telefonów, maili, smsów i po kilku tygodniach pierwsze efekty. Użytkownicy – zazwyczaj młodzi piłkarza z Barlinka, Polic, Szczecina, czy Szczecinka, zaczęli już nawet kilkadziesiąt minut po zakończonym spotkaniu przesyłać wyniki. Po kilku godzinach zamieszczać opis spotkań. Kolejne dni i tygodnie to coraz więcej zdjęć, coraz częstsze komentarze i lawinowo rosnąca liczba użytkowników. Po pół roku moja praca sprowadzała się już wyłącznie do nanoszenia kosmetycznych poprawek w opisach spotkań, szukania newsów i uzupełniania bazy danych klubów. Mój dział – LWJ zaczął żyć własnym życiem. Takie było założenie.
Serwis z każdym miesiącem rósł w siłę. Na początku nie był zauważany przez inne media. Co znaczymy - uświadomiłem sobie podczas wizyty w szczecińskiej redakcji Gazety Wyborczej. Pracując już w TVP Szczecin odwiedziłem redakcję gazety w celu nagrania rozmowy z laureatem konkurs na dziennikarza roku w Zachodniopomorskiem. Po wejściu do newsroomu ujrzałem stojący centralnie komputer, na którego monitorze wyświetlona była strona ligowiec.net. To my już wtedy mieliśmy najszybsze informacje z praktycznie wszystkich aren sportowych.
Z każdym miesiącem moje zaangażowanie w portal malało. W końcu całkowicie przestałem udzielać się na stronie. Wszystko przez coraz więcej obowiązków w obecnej pracy i brak czasu. Mimo to – okres przygody z ligowcem, znakomitych znajomych z redakcji, wspólne spotkania – uważam za wspaniały czas. Popijając kawę w Irish Pubie wiedziałem, że portal odniesie sukces – nie wiedziałem, że tak szybko i aż tak duży. Krzysiek Brylowski naprawdę miał bombę... autor: mfit(dziennikarz TVP Szczecin) data dodania: 2011-10-06 12:53:10 liczba wyświetleń: 1600 |